Masz znajomych, masz tańsze studia
lipiec 21, 2010
Darmowe laptopy i obniżki czesnego. Uczelnie niepubliczne przyciągają do siebie maturzystów.
Newsy pisane przez redaktorów znających się na komputerach. Nie odpuszczamy żadnej informacji, nie pozostawimy żadnego wydarzenia bez echa.
Darmowe laptopy i obniżki czesnego. Uczelnie niepubliczne przyciągają do siebie maturzystów.
Odgrzewane świąteczne filmy wielu Polaków obejrzy na telewizorach HD/HD Ready. Więcej osób obejrzy też zdjęcia z Wigilii na laptopach i wyśle je do znajomych dzięki internetowi od operatora komórkowego. Kryzysowy rok okazał się dobry dla zakupów sprzętu – wynika z badania D-Link Technology Trend.
Okres przedświąteczny to zazwyczaj duże obroty, także dla sklepów internetowych. W tym roku handlowcy nie powinni odczuć spadku sprzedaży, bowiem kryzys nie wystraszył Polaków. Nastroje kupujących zbadała firma D-Link.
Oglądałem program Młodzi kontra z udziałem Stefana Niesiołowskiego i zapragnąłem dowiedzieć się czegoś więcej o krakowskich Młodych Demokratach. Kliknąłem w link: Stowarzyszenie Młodzi Demokraci Kraków i znalazłem się w zakładce Aktualności...
Sieci bezprzewodowe sta?y si? bardzo popularne i trudno znale?? osiedle czy biuro, gdzie na mapie dost?pnych sieci Wi-Fi zobaczymy, ?e nie znajdujemy si? w zasi?gu przynajmniej kilku. Nie ma w tym nic dziwnego, skoro zarówno notebooki, jak i inne urz?dzenia mobilne s? standardowo wyposa?ane w kart? Wi-Fi.
Dzisiaj na blogu występ gościnny. Rzadko się na nie godzę, ale przekonał mnie dobry tekst. :-) Autorem jest Tomek Karwatka, a artykuł dotyczy wielokanałowości w sprzedaży. Myślę, że w ciągu kilku lat stanie się ona dla nas wszystkich "chlebem powszednim". Warto już dzisiaj zacząć od niej myśleć. Tradycyjnie zapraszam do dyskusji.-------------Komórka pozwala dziś wygodnie buszować w sieci. Aplikacje na iPhone umożliwiają wygodne robienia zakupów czy udział w aukcjach internetowych (brawo dla Allegro za świetną aplikację). Interaktywna telewizja i VOD coraz bardziej zaczynają przypominać Internet. Kioski multimedialne zacierają granice pomiędzy sklepem realnym a internetowym. W zasadzie kanały komunikacji zaczynają się płynnie przenikać i już niebawem konsumentowi trudno będzie powiedzieć czy właściwie ogląda TV czy buszuje w Internecie, czy korzysta z aplikacji na serwerze czy w urządzeniu. W moim mniemaniu pozwala to nam (złym marketingowcom :)) na złapanie użytkownika właśnie w tym czasie i w tym miejscu gdzie mamy największe szanse walczyć o jego uwagę. W pracy mogę być zajęty, ale gdy siedzę wygodnie przed TV chętnie poświęcę trochę czasu na przejrzenie interesujących aukcji. Gdy natomiast podróżuję tramwajem mogę mieć ochotę na zabicie nudy przejrzeniem nowości książkowych. Ekran komputera coraz częściej kojarzy się wyłącznie z pracą i nie służy leniwemu buszowaniu w poszukiwaniu okazji. Komórka, konsola, odtwarzacz MP3, telewizor - to z nimi mamy styczność w naszym czasie wolnym. Jako, że tego czasu coraz mniej to i wojna o każdą minutę uwagi konsumenta jest coraz bardziej zacięta. Z tego wszystkiego wyłania się pojęcie Multichannel commerce co można by przetłumaczyć jako wielokanałową sprzedaż. Jako, że dla konsumenta nie ma znaczenia jakiego kanału używa - sprzedawca musi zadbać o spójność i klarowność komunikacji we wszystkich swoich kanałach.Moje pierwsze doświadczenia tego typu to projekt mobi.kolporter.pl. W ramach projektu powstał mobilny sklep internetowy. Sklep mobilny komunikuje się z klasycznym Kolporter.pl, zapewniając spójne logowanie, wyszukiwanie i wszystkie inne kluczowe obszary. Przykładowo - skoro w Kolporter.pl za wyszukiwanie odpowiada inteligentna wyszukiwarka Netsprint to w wersji mobilnej także należy ją zaimplementować. W innym wypadku użytkownik przełączając się pomiędzy serwisami miałby problemy z odnalezieniem informacji (inna wyszukiwarka dawałaby inne wyniki). Zakładaliśmy także realizacje przełączania się pomiędzy kanałami w ramach jednego procesu. Użytkownik wybiera interesującą go książkę w wersji mobilnej i wrzuca do koszyka. Po powrocie do domu, siada przed komputerem stacjonarnym i finalizuje zakup. Spójność interakcji jest kluczem powodzenia.Serwis mobilny to tylko jeden z kanałów, w niektórych sklepach internetowych już dziś mogę złożyć zamówienie za pomocą:- Serwisu WWW co oczywiste,- Infolinii zintegrowanej ściśle z moim kontem w serwisie WWW,- Kiosku multimedialnego,- Mobilnej wersji serwisu,- Interaktywnej telewizji,- Osobiście w Punkcie Obsługi Klienta.Zaciera się granica pomiędzy off-line i on-line. Pracując swego czasu ze sklepem SwiatGPS.pl udało mi się pomóc klientowi w stworzeniu kolejnego kanału zakupowego. Sklep stworzył naziemne punkty. Ich zamagazynowanie różnorodnymi modelami urządzeń byłoby jednakowoż kosztowne. Wybrano zatem jedynie kilka topowych modeli. Klient, który przychodzi do punktu ogląda urządzenia i rozmawia ze sprzedawcą. Następnie sprzedawca (w asyście klienta) wybiera optymalny dla klienta model urządzenia ze specjalnej strony internetowej. Klient dokonał w swoim mniemaniu transakcji off-line, z punktu widzenia sklepu transakcja została wykonana on-line. Produkt dociera następnego dnia do klienta kurierem. Tego rodzaju model sprawdzi się wszędzie tam gdzie ważne jest doradztwo a jednocześnie (a zazwyczaj z tego samego powodu) sprzedawane produkty są dość kosztowne. Pewnie już niebawem ktoś zechce przemycić multimedialne kioski zakupowe do centrów handlowych. "Nie znalazłeś nic dla siebie? Mamy 100 razy więcej produktów!" - może brzmieć hasło reklamowe :)Wiele kanałów, ale spójna komunikacja (link do obrazka: http://ecommerce.blox.pl/resource/wielokanalowosc.jpg)Komórka, kiosk multimedialny - świetnie ale i tak najwięcej czasu spędzamy przed telewizorem. Dlatego też od kilku miesięcy producenci telewizorów walczą o rynek widgetów telewizyjnych. Cofnijmy się najpierw prawie 30 lat wstecz. Zaskoczę Was :) W 1980 JC Penny uruchomiło w USA pilotażową interaktywną telewizję zakupową dla 30 000 konsumentów. Całość działała dość topornie (magnetowidy, sterowanie tonowe z telefonu) ale działała. 13% z konsumentów zrobiło zakupy za pomocą sprzężonego telewizora i telefonu, średnia wartość zakupów wyniosła $60 i była nawet wyższa niż średnia w tym czasie. Dziś 33% użytkowników łącz szerokopasmowych w USA oczekuje widgetów na swoich TV. Powstaje też standard Open Cable Application Platform (OCAP), który ma ułatwić developerom tworzenie takich widgetów. Sklep 1800flowers już ma w pełni funkcjonalny widget TV. Philips w jednym z telewizorów wbudował widgety YouTube i eBay. Na polskim rynku pojawiły się pierwsze telewizory (np. Samsung LED 7000) wyposażone w łącza WiFi i możliwość instalacji widgetów. Zapewne podobne mechanizmy zaimplementowane zostaną niebawem na platformach cyfrowych (dekoder N pozwala już słuchać radia przez Internet). Telewizor wydaje się szczególnie interesującym medium - łącząc silne skupienie uwagi jakie towarzyszy oglądaniu reklam TV ze swobodą interakcji, można stworzyć zupełnie nowe modele dokonywania zakupów on-line.Być może pionierem zostaną tu Militaria.pl, które przecież są mocne w Internecie a jednocześnie sprzedają sporo za pomocą telezakupów. Aż się prosi o połączenie tych aktywności.
Zgodnie z informacjami, jakie podawałem w poprzednim tygodniu, dzisiaj wystartowała witryna Kupuj.pl. Jest to kolejne po KomuKomu.pl miejsce, gdzie można znaleźć specjalne oferty na zakup różnych towarów po dobrych cenach (w asortymencie nowego podmiotu znajdziemy elektronikę użytkową, sprzęt IT, gry, filmy oraz gadżety). O Kupuj.pl po raz pierwszy napisałem na początku sierpnia (link). Projekt spółki IDG [...]
Wszystkim, którzy mają ciekawe i oryginalne pomysły, firma MSI proponuje niezwykłą eXpedycję do raju. Jeśli chcesz pokazać na co Cię stać, jeśli chcesz rozpocząć karierę filmowca, a przy tym zdobyć notebooka MSI z serii X-Slim oraz niesamowitą wycieczkę na Australijską Wielką Rafę Koralową, nie czekaj, przyłącz się do akcji MSI. Wystarczy, że stworzysz krótki film, dodasz go na YouTube i umieścisz link do swojego filmu na stronie konkursowej. Zegar tyka masz czas do końca września.
Sieci bezprzewodowe stały się bardzo popularne i trudno znaleźć osiedle czy biuro, gdzie na mapie dostępnych sieci Wi-Fi zobaczymy, że nie znajdujemy się w zasięgu przynajmniej kilku. Nie ma w tym nic dziwnego, skoro zarówno notebooki, jak i inne urządzenia mobilne są standardowo wyposażane w kartę Wi-Fi.
Komputronik S.A., dostawca sprzętu IT i elektroniki użytkowej, został partnerem firmy D-Link w ramach programu Szare na Zielone. Program skierowany jest do użytkowników sprzętu sieciowego - firm oraz instytucji - które chcą wymienić wykorzystywany w ich lokalnych sieciach sprzęt starszej generacji na nowe, energooszczędne urządzenia firmy D-Link.
D-Link wprowadza na rynek SOHO (małe sieci domowe i biurowe) zaporę z ujednoliconym zarządzaniem zagrożeniami (UTM; Unified Threat Management). Zapora UTM NetDefend D-Link DFL-160 to urządzenie, które monitoruje ruch w sieci i aktywnie blokuje niebezpieczne treści, w tym wirusy i robaki, zapobiega szkodom powodowanym przez niebezpieczne programy, hakerów i inne zagrożenia sieciowe.
ATEN wprowadza na rynek nowe przełączniki USB 2.0 DVI Dual View KVMP z serii CubiQ. CS1642 (dwa porty) i CS1644 (cztery porty) to urządzenia, które łączą w sobie przełącznik KVM z 2-portowym hubem USB 2.0 oraz pozwalają na jednoczesną obsługę dwóch wyświetlaczy Dual Link. Jest to rozwiązanie przeznaczone dla grafików komputerowych, bankowców, doradców finansowych oraz graczy.
12 procent użytkowników poczty email odpowiedziało na spam lub kliknęło w link umieszczony w niechcianej wiadomości.
Grube rury i duży wentylator. MSI Polska niebawem wprowadzi najnowszą kartę graficzną z chipsetem ATI Radeon HD 4890 - model R4890 Cyclone OC. Częstotliwość rdzenia karty MSI R4890 Cyclone OC wynosi 880 MHz, a 1 GB pamięci GDDR5 pracuje z częstotliwością 3900 MHz (efektywnie). Karta komunikuje się z odbiornikami za pomocą wyjść cyfrowych HDMI i Dual-Link DVI oraz portu analogowego.
Cisco oferuje rozwiązania, które mają zachęcić użytkowników do wdrażania w centrach danych technologii wirtualizujących zasoby. Jedno z takich rozwiązań to technologia VN-Link. Firma oferuje oprogramowanie obsługujące tę technologię, dzięki któremu sieć komputerowa monitoruje maszyny VM oraz wirtualizuje połączenia sieciowe.
Dwa miesiące temu szukałem jakiś leków przez internet. Korzystałem z Google, który najszybciej przekierował mnie do apteki Dbam O Zdrowie. Nie zastanawiając się długo dodałem do koszyka trzy produkty i chciałem finalizować transakcję. Spodziewałem się typowego procesu zamówienia, gdy tymczasem wyświetlił mi się komunikat:[Link do grafiki: http://ecommerce.blox.pl/resource/doz.jpg]Co ciekawe, Doz.pl dla wszystkich produktów (nie tylko leków) stosuje podobny sposób realizacji zamówienia. Zamawiane produkty można odebrać w tradycyjnych aptekach. Żadne z produktów nie są wysyłane pocztą czy firmą kurierską. Nie ważne czy zamawiasz lek, czy chusteczki do nosa.Zacząłem zastanawiać się, czy w coś zmieniło się w prawie. Z pomocą przyszedł mi Przemek Sajewski, właściciel Aquavitae.com.pl (aptece poświęciłem kiedyś tekst), według którego w polskim prawodawstwie nie zaszły żadne zmiany dotyczące aptek i sprzedaży internetowej. Po prostu apteki takie jak np. Dom Zdrowia sprzedają leki stosując zabieg polegający na tym, że osoba zamawiająca leki upoważnia kuriera do dostarczenia ich zamawiającemu. Jakiś czas temu lubelski sąd wydał orzeczenie, że jeśli wydanie leku osobie zamawiającej odbywa się poza apteką to jest to sprzedaż wysyłkowa. A w Polsce sprzedaż wysyłkowa leków na receptę jest zakazana. No i tu pojawił się problem dla tzw. "aptek internetowych".Doz.pl stara się go rozwiązać wykorzystując własne punkty stacjonarne rozsiane po całej Polsce. Firma na tej stronie chwali się liczbą 1792 posiadanych aptek, co daje w zasadzie pełne pokrycie w całej Polsce. Leki dostarczane są zatem przez hurtownie. Działa to na tej samej zasadzie, kiedy udajemy się do apteki chcąc kupić coś, czego w danym momencie nie ma. Wtedy w większości przypadków apteka sprowadza dla nas produkty i w ciągu kilkudziesięciu godzin możemy je odebrać.Dlaczego Doz.pl wszystkie produkty (nie tylko leki) dostarcza w ten właśnie sposób? Podejrzewam, że głównym powodem jest to, że tak jest im po prostu łatwiej. Wystarczy wyobrazić sobie chaos jaki wdarłby się, gdyby na 5 zamówionych produktów np. 3 były dostarczone kurierem, a pozostałe 2 do odbioru w aptece.W przypadku realizacji zamówienia przez Doz.pl nie obyło się bez kilku mankamentów:1. Nie dostałem maila z potwierdzeniem, że zamówione przeze mnie leki są już fizycznie w aptece, którą wybrałem. Jedyną informacją był mail zaraz po złożeniu zamówienia, gdzie można przeczytać "Czas dostawy do apteki jest różny ale powinien się zamknąć w 24 godzinach (dla dni roboczych) i jest uzależnione od regionu Polski.". Wolałem nie ryzykować i aptekę odwiedziłem dopiero po ok. 48h, a wystarczyła przecież krótka informacja mailem.2. Zamówione przeze mnie leki nie były w żaden sposób skojarzone ze mną (np. z moim nazwiskiem czy numerem zamówienia). Musiałem wymienić w aptece produkty, które zamówiłem, co nie było dla mnie takie proste (ach te nazwy leków ;-)). Produkty leżały luzem gdzieś na zapleczu.3. Płatność tylko w aptece. Podejrzewam, że inne formy płatności jak np. płatność kartą kredytową podczas zamawiania wprowadziłyby zdecydowanie za dużo problemów biorąc pod uwagę to, że zamówienia nie są aktualnie kojarzone z klientem.4. Ciekawe czy ktoś skontaktowałby się ze mną, gdybym nie zgłosił się po odbiór. Jeśli tak to kto? Pani w aptece, która nie ma pojęcia kto to zamówił ("coś przyszło wczoraj z hurtowni"), czy sklep, który co prawda ma mój numer telefonu i e-mail, ale nie ma pojęcia, czy zamówienie odebrałem.Kolejną sporną kwestią (sporo ich w świecie e-aptek) jest to, że jak napisał mi Przemek prawo farmaceutyczne wyraźnie definiuje, że sprawy związane z zamawianiem leków przez internet mogą odbywać się tylko w jednej wyznaczonej aptece. W przypadku DOZ jest to hurtownia, co może budzić kontrowersje.Jak zwykle chętnie usłyszę Waszą opinię. :-) Czytaj więcej:- Jak zorganizować odbiór w sklepie, czyli trochę o modelu "click and mortar",- Zakupy w sieci, odbiór w sklepie tradycyjnym.
Firma Toshiba zapowiedziała wprowadzenie na rynek nowego modelu komputera przenośnego - Satellite A500, przeznaczonego dla miłośników multimediów. Notebooka wyposażono w wyświetlacz LCD o przekątnej 16 cali, zdolnego wyświetlać obraz z natywną rozdzielczością 1366 x 768 pikseli. Ponadto ma głośniki Harman-Kardon, port HDMI CEC z technologią Regza-Link, a także w osiem przycisków dotykowych, sterujących multimediami.
“Ta firma to symbol polskiego e-commerce. Sukces ma jednak wymiar wyłącznie marketingowy. Finanse kuleją niemal nieprzerwanie‘” – tak zaczyna się dzisiejszy artykuł na temat Merlin.pl opublikowany na łamach Pulsu Biznesu. Najpierw zapraszam do przeczytania całego materiału (LINK). Kilka luźnych uwag: porównywanie Merlina do Amazon.com mija się z celem – inny rynek, inni klienci, inne koszty, inna skala – [...]
Większość problemów w związkach pojawia się, kiedy zaczyna szwankować intymność i nie ma komunikacji między dwojgiem osób. A to często wiąże się z brakiem wiedzy, niepewnością, niską samooceną. I koło problemów się zamyka. Ale pojawiają się też inne wyzwania. Pokusy - mówi Grażyna Czubińska, edukator seksualny.
Pod koniec kwietnia Morele.net poinformowało o kupnie sklepu 1klik.pl należącego wcześniej do Zakupy.com . Kto zyskał, kto stracił? Na te i inne pytania pomaga mi odpowiedzieć Błażej Stachowiak, który sam o sobie pisze: "związany z e-businessem od początków jego istnienia w Polsce. Twórca sukcesów i autor innowacyjnych rozwiązań informatycznych w największej księgarni internetowej Merlin.pl. Na co dzień łączący obowiązki ojca i męża godząc je z przyjemnościami podróży na koniec świata, białego szaleństwa oraz dwóch kółek. Ojciec i założyciel Butiku Webowego, w ramach którego doradza jak efektywnie wykorzystywać elektroniczne kanały sprzedaży do kontaktu z prosumentem."O problemach Zakupy.com pewnie większość z Was już wie. Informowałem o nich przy okazji tej notki. Firma nie tylko postanowiła przebudować model biznesowy, ale również sprzedać wszystkie sklepy ze swojej stajni. Na pierwszy ogień poszły wspomniane 1klik.pl i Ultima.pl, o którym później. 1klik.pl od jakiegoś czasu będąc pod opieką Zakupy.com przerwał realizację zamówień.Kwota transakcji sprzedaży obu sklepów wyniosła 660 tysięcy złotych, o czym spółka poinformowała w oficjalnym komunikacie. Warto zwrócić uwagę na to, że spółka "dokonała sprzedaży całej działalności związanej ze sklepem internetowym ultima.pl oraz zbyła prawa do domeny internetowej 1klik.pl". Oprócz tego w notce prasowej można wyczytać, że Morele.net kupiły również bazę klientów. - Morele.net zakupiły z jednej strony ruch internetowy pochodzący z dobrze wypozycjonowanej domeny, a z drugiej możliwość kontaktu z klientami sklepu internetowego. Myślę, że możemy swobodnie założyć, że przynajmniej 40%-45% ruchu pochodziło z organicznych wyników wyszukiwania. Mówimy wtedy o ok. 40-50 tys. wejść do sklepu Morele.net na miesiąc. W tej branży na kampanię PPC, która miała by mieć taki efekt należało by wydać kwotę nie mniejszą, niż 50 tys. złotych - analizuje Błażej.Tyle jeśli chodzi o sam ruch. Kupiono również bazę klientów. Jak dużą? - Szacuję, że przy dominującej jednokrotności zamówień i konwersji na poziomie 1% sklep mógł zgromadzić w samym tylko roku 2008 kilkanaście tysięcy adresów e-mail. Przez całą swoją historię było ich znacznie więcej - twierdzi Błażej.Myślę, że spokojnie możemy przyjąć, że Morele.net wzbogaciły się o dobre kilkadziesiąt tysięcy adresów. Rodzi się pytanie na ile uda się coś z tą bazą klientów zrobić. - Praca nad portfolio kilkudziesięciu tysięcy adresów email, będzie tym efektywniejsza im dokładniejsze dane są w rękach nowych właścicieli. Sytuacją idealną jest sytuacja, w której mają oni dostęp do historii zarówno zakupów jak i kontaktów klienta ze sklepem. Wtedy, każda grupa klientów, może dostać mocno profilowany przekaz, dzięki czemu odzew tego typu mailingu może być wielokrotnie przewyższający standardowe kilka procent odzewu - pisał Błażej.Czy 1klik.pl ma takie dane wiedzą pewnie tylko uczestnicy transakcji. Biorąc jednak pod uwagę kwoty mailingów wysyłanych do dobrze spersonalizowanych grup (ich koszt można szacować na ok. 0,5 zł za maila), to dochodzi nam kolejne kilkanaście tysięcy, a może nawet kilkadziesiąt tysięcy do kwoty transakcji. Przy czym mailingi do tej bazy klientów mogą być wysyłane wielokrotnie. - Co potwierdza Michał Pawlik z Morele.net, nie chodzi o wysłanie jednej, czy dwóch informacji handlowych do dobrze ztargetowanej grupy klientów, ale zbudowanie świadomości o nowej lepszej obsłudze i szerszej ofercie - tłumaczy Błażej.Warto przyjrzeć się temu jak to przejęcie wygląda od strony operacyjnej:1. Strona 1klik.pl nie zmieniła swojego wyglądu, choć na stronie głównej pojawiła się informacja o nowym właścicielu.2. Wszystkie linki do kategorii produktowych i producentów w sklepie odsyłają do identycznych w Morele.net. Jeśli w Morele.net danej kategorii nie ma, to link odsyła do strony głównej. 3. Przekierowano również większość produktów. Tych, których się nie udało nie można dodać do koszyka - pojawia się wtedy informacja, że nowym adresem strony jest Morele.net.Czy Morele.net zyskały? - W tej branży klienci robią zakupy częściej niż w branży RTV/AGD ale dużo rzadziej niż w sklepach z książkami czy płytami. Załóżmy, że konwersja dla organicznych wejść z wyszukiwarek jest na poziomie 1,5%, dodatkowo 60% klientów wraca, a klient w ciągu roku dokonuje dwóch zakupów. Jeśli wyjdziemy z liczby 50 tys wejść to otrzymamy 1200 zamówień w skali pierwszego miesiąca. Przy założeniu, że miesięcznie liczba wejść będzie maleć o 15% to sklep może pozyskać 4,5 tys. zamówień i ponad 1,6 tys. wiernych klientów do okresu świątecznego, kiedy żniwa tak naprawdę dopiero się zaczną. Myślę, że to całkiem dobry wynik - wylicza Błażej Stachowiak.Tak naprawdę wszystko rozbija się o kwotę transakcji. Jak już wspomniałem oba sklepy zostały sprzedane za kwotę 660 tys. złotych. Z czego w przypadku Ultima.pl sprzedano całą działalność (a więc może dodatkowo jakiś magazyn, know-how etc.). Można zatem wnioskować, że to Ultima stanowiła większe znaczenie w kwocie transakcji. Jakby jednak nie patrzeć cena jest i tak bardzo okazyjna jak na sklep, który w 2008 roku wygenerował ponad 6 mln przychodu. - To świadczyłoby, że wartość sklepu Ultima.pl była wyliczona przy przeliczniku 0,1xPrzychody. Nawet jeśli 1klik.pl został sprzedany za symboliczną złotówkę (w co chyba nikt nie wierzy) to przelicznik z 0,1 wzrasta do 0,11! Myślę, że na pytanie dlaczego tak tanio, każdy jest w stanie sam sobie odpowiedzieć np. na podstawie wykresu giełdowego sprzedającego - twierdzi Błażej.Za ile sprzedano zatem 1klik? Prawdopodobnie za kwotę nie większą niż 100 tys. złotych, a może nawet dużo mniej.Swoją drogą po raz kolejny potwierdza się teza, że w czasach kryzysu zyskują ci, którzy mają gotówkę. Kto o zdrowych zmysłach jeszcze rok temu sprzedawałby taki sklep jak Ultima.pl za kwotę niższą niż 600 tys. złotych? :-) - Myślę, że obecne czasy sprzyjają zmianom właścicielskim związanym z konsolidacjami i będziemy świadkami jeszcze kilku podobnych transakcji - kończy Błażej.Jakieś uwagi, spostrzeżenia? Piszcie śmiało.p.s. Umówiłem się z Błażejem na częstsze "występy" na blogu, więc możecie spodziewać się kolejnych tekstów w przyszłości. Czytaj więcej:- oficjalna informacja prasowa.
Pod koniec kwietnia Morele.net poinformowało o kupnie sklepu 1klik.pl należącego wcześniej do Zakupy.com . Kto zyskał, kto stracił? Na te i inne pytania pomaga mi odpowiedzieć Błażej Stachowiak, który sam o sobie pisze: "związany z e-businessem od początków jego istnienia w Polsce. Twórca sukcesów i autor innowacyjnych rozwiązań informatycznych w największej księgarni internetowej Merlin.pl. Na co dzień łączący obowiązki ojca i męża godząc je z przyjemnościami podróży na koniec świata, białego szaleństwa oraz dwóch kółek. Ojciec i założyciel http://butikwebowy.pl/#id=BWK1 ">Butiku Webowego , w ramach którego doradza jak efektywnie wykorzystywać elektroniczne kanały sprzedaży do kontaktu z prosumentem."O problemach Zakupy.com pewnie większość z Was już wie. Informowałem o nich przy okazji tej notki. Firma nie tylko postanowiła przebudować model biznesowy, ale również sprzedać wszystkie sklepy ze swojej stajni. Na pierwszy ogień poszły wspomniane 1klik.pl i Ultima.pl, o którym później. 1klik.pl od jakiegoś czasu będąc pod opieką Zakupy.com przerwał realizację zamówień.Kwota transakcji sprzedaży obu sklepów wyniosła 660 tysięcy złotych, o czym spółka poinformowała w oficjalnym komunikacie. Warto zwrócić uwagę na to, że spółka "dokonała sprzedaży całej działalności związanej ze sklepem internetowym ultima.pl oraz zbyła prawa do domeny internetowej 1klik.pl". Oprócz tego w notce prasowej można wyczytać, że Morele.net kupiły również bazę klientów. - Morele.net zakupiły z jednej strony ruch internetowy pochodzący z dobrze wypozycjonowanej domeny, a z drugiej możliwość kontaktu z klientami sklepu internetowego. Myślę, że możemy swobodnie założyć, że przynajmniej 40%-45% ruchu pochodziło z organicznych wyników wyszukiwania. Mówimy wtedy o ok. 40-50 tys. wejść do sklepu Morele.net na miesiąc. W tej branży na kampanię PPC, która miała by mieć taki efekt należało by wydać kwotę nie mniejszą, niż 50 tys. złotych - analizuje Błażej.Tyle jeśli chodzi o sam ruch. Kupiono również bazę klientów. Jak dużą? - Szacuję, że przy dominującej jednokrotności zamówień i konwersji na poziomie 1% sklep mógł zgromadzić w samym tylko roku 2008 kilkanaście tysięcy adresów e-mail. Przez całą swoją historię było ich znacznie więcej - twierdzi Błażej.Myślę, że spokojnie możemy przyjąć, że Morele.net wzbogaciły się o dobre kilkadziesiąt tysięcy adresów. Rodzi się pytanie na ile uda się coś z tą bazą klientów zrobić. - Praca nad portfolio kilkudziesięciu tysięcy adresów email, będzie tym efektywniejsza im dokładniejsze dane są w rękach nowych właścicieli. Sytuacją idealną jest sytuacja, w której mają oni dostęp do historii zarówno zakupów jak i kontaktów klienta ze sklepem. Wtedy, każda grupa klientów, może dostać mocno profilowany przekaz, dzięki czemu odzew tego typu mailingu może być wielokrotnie przewyższający standardowe kilka procent odzewu - pisał Błażej.Czy 1klik.pl ma takie dane wiedzą pewnie tylko uczestnicy transakcji. Biorąc jednak pod uwagę kwoty mailingów wysyłanych do dobrze spersonalizowanych grup (ich koszt można szacować na ok. 0,5 zł za maila), to dochodzi nam kolejne kilkanaście tysięcy, a może nawet kilkadziesiąt tysięcy do kwoty transakcji. Przy czym mailingi do tej bazy klientów mogą być wysyłane wielokrotnie. - Co potwierdza Michał Pawlik z Morele.net, nie chodzi o wysłanie jednej, czy dwóch informacji handlowych do dobrze ztargetowanej grupy klientów, ale zbudowanie świadomości o nowej lepszej obsłudze i szerszej ofercie - tłumaczy Błażej.Warto przyjrzeć się temu jak to przejęcie wygląda od strony operacyjnej:1. Strona 1klik.pl nie zmieniła swojego wyglądu, choć na stronie głównej pojawiła się informacja o nowym właścicielu.2. Wszystkie linki do kategorii produktowych i producentów w sklepie odsyłają do identycznych w Morele.net. Jeśli w Morele.net danej kategorii nie ma, to link odsyła do strony głównej. 3. Przekierowano również większość produktów. Tych, których się nie udało nie można dodać do koszyka - pojawia się wtedy informacja, że nowym adresem strony jest Morele.net.Czy Morele.net zyskały? - W tej branży klienci robią zakupy częściej niż w branży RTV/AGD ale dużo rzadziej niż w sklepach z książkami czy płytami. Załóżmy, że konwersja dla organicznych wejść z wyszukiwarek jest na poziomie 1,5%, dodatkowo 60% klientów wraca, a klient w ciągu roku dokonuje dwóch zakupów. Jeśli wyjdziemy z liczby 50 tys wejść to otrzymamy 1200 zamówień w skali pierwszego miesiąca. Przy założeniu, że miesięcznie liczba wejść będzie maleć o 15% to sklep może pozyskać 4,5 tys. zamówień i ponad 1,6 tys. wiernych klientów do okresu świątecznego, kiedy żniwa tak naprawdę dopiero się zaczną. Myślę, że to całkiem dobry wynik - wylicza Błażej Stachowiak.Tak naprawdę wszystko rozbija się o kwotę transakcji. Jak już wspomniałem oba sklepy zostały sprzedane za kwotę 660 tys. złotych. Z czego w przypadku Ultima.pl sprzedano całą działalność (a więc może dodatkowo jakiś magazyn, know-how etc.). Można zatem wnioskować, że to Ultima stanowiła większe znaczenie w kwocie transakcji. Jakby jednak nie patrzeć cena jest i tak bardzo okazyjna jak na sklep, który w 2008 roku wygenerował ponad 6 mln przychodu. - To świadczyłoby, że wartość sklepu Ultima.pl była wyliczona przy przeliczniku 0,1xPrzychody. Nawet jeśli 1klik.pl został sprzedany za symboliczną złotówkę (w co chyba nikt nie wierzy) to przelicznik z 0,1 wzrasta do 0,11! Myślę, że na pytanie dlaczego tak tanio, każdy jest w stanie sam sobie odpowiedzieć np. na podstawie wykresu giełdowego sprzedającego - twierdzi Błażej.Za ile sprzedano zatem 1klik? Prawdopodobnie za kwotę nie większą niż 100 tys. złotych, a może nawet dużo mniej.Swoją drogą po raz kolejny potwierdza się teza, że w czasach kryzysu zyskują ci, którzy mają gotówkę. Kto o zdrowych zmysłach jeszcze rok temu sprzedawałby taki sklep jak Ultima.pl za kwotę niższą niż 600 tys. złotych? :-) - Myślę, że obecne czasy sprzyjają zmianom właścicielskim związanym z konsolidacjami i będziemy świadkami jeszcze kilku podobnych transakcji - kończy Błażej.Jakieś uwagi, spostrzeżenia? Piszcie śmiało.p.s. Umówiłem się z Błażejem na częstsze "występy" na blogu, więc możecie spodziewać się kolejnych tekstów w przyszłości. Czytaj więcej:- oficjalna informacja prasowa.